Zazdrość (nie)jedno ma imię

Obślizgła larwa w topornych, podkutych lodem butach wydostaje się z żołądka i wdziera w serce – uczucie ciężkiego chłodu. Nieprzyjemny tupot odrazy, z której wzrastaniem zmienia się ton głosu, gest, czyn, mina, słowo. Myśl goni myśl, tworząc niezgrabne kłębowisko. Nie pomogę już nigdy. Rozumiesz? Niekoniecznie, bo nie wszystko da się racjonalnie wyjaśnić. Ale Ja też nie, gdyż to ponad Mnie, ponad Ciebie. Wybacz lub daj sobie spokój. Zbędna analiza, patrzymy na efekt. Jednak mam nadzieję, że… O Panie, tak bardzo mam nadzieję, że… Wykładowca mowę straci, chwilowo, na czas egzaminu – ustnego. Sąsiadka nogę złamie, bo zgrabna. Tej lali-cud pryszcz na środku czoła wyskoczy za tę alabastrową cerę. Tym firma splajtuje, pozostawiając długi – potworne albo i nie – byle padła. Bogaty niech zbiednieje, szczupły niech się spasie, przystojny ma zbrzydnąć. Mądry będzie głupim, rozważny idiotą, skromny rozpustnym, szarmancki chamem, elegancki w badziewiu się rozmiłuje, od zaraz. On zdradzi ją, inna tamtego. Utalentowany talent straci. Prymus nawali, wierny zawiedzie, zaufanie zapomni, że istniało. Pieniądz się zgubi, cnota zatraci, lakier z samochodu odpryśnie, najlepszego. Bluzka poplami, rozmowa nie uda, dusza splugawi, głowa oszaleje. Ciasto-zakalec, laurka-maszkara, test zawalony, konkurs przegrany. Ludzie zawiedli, rodzina odrzuca, odwaga opuszcza w chwili, gdy najbardziej potrzebna. Deszcz niech nad Twym losem pada, bo za mocno świeci słońce, dotychczas. Amen.

Strach przyjemnie myśleć o tym, ale stać się musi, bo chcę. Draczna impresja rodzi się w umyśle – impulsem jest jej życie, oni-ludzie. Ty masz – Ja nie. Ja posiadam – Ciebie pozbawiono. Matematyka niezrozumienia. Modlitwa przegranego. Kto się podpisuje? Zazdrość. Podły koliber pustej frustracji – najdrobniejszy bodziec – najszybsza reakcja; nienawistna.

Zazdrość? Nie jest zdrowa, nawet w niewielkiej ilości, choć mówią inaczej. Mało kto umie się poskromić i zdystansować, bo ona jakoś tak śmiało przejmuje władzę. Psuje jeden element puzzli życia, a bez niego już jest nieidealnie. Wrócenie do stanu sprzed? Zwykle niemożliwe, nawet gdy znajdzie się ten ułamek – naruszony.

Zazdrość? Niechaj będzie  M O T Y W A C J Ą, a nie przyczyną wrogiego nastawienia. Gruby? Schudnę. Bezmyślny? Zmądrzeję. Zaniedbany? Atrakcyjnym się stanę. Mało pilny? Popracuję nad ambicją. Rób tyle ile możesz. Co niezależne od Ciebie – odrzuć, zapomnij, w popiół zamień i zdmuchnij. Tak zdrowiej.

Głowa bezpieczna, bo nie daje powodu; Jego, Moja. Odpoczywamy. A inni? Inni, to już odmienna historia, ich motywy w Naszym życiu nie powinny mieć miejsca. Bo nie Nasze. Zazdrość? Nie ma. Bo tak się da, i jest najlepiej. Zapewniam.

DSC03431

DSC03430

DSC03429

DSC05558

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Życie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

0 odpowiedzi na „Zazdrość (nie)jedno ma imię

  1. ~Wiola z AJD pisze:

    Super tekst;-) Pozdrawiam i pamiętam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *