Jeszcze kilka propozycji filmowych: „Piękne lato”, „Lilja 4-ever” oraz „Kobiety i XX wiek”

Nie będę narzekała, ale obecną sytuację pogodową zobrazuję następująco:

  1. Klara chłodząca się przy wiatraku numer 1

2. Ofelia chłodząca się przy wiatraku numer 2

A teraz zaproponuję 3 filmy, które jakiś czas temu obejrzałam 😉

1. „Piękne lato” (lub „Pewnego lata”), reż. Catherine Corsini – to taki burzliwo-leniwy melodramat (burzliwy z powodu ognisto-zakazanych emocji i sytuacji społeczno politycznej, zaś leniwy za sprawą atmosfery wsi spokojnej, wsi wesołej(…) Kto twe wczasy, kto pożytki może wspomnieć zaraz wszytki?), w którym ścierają się dwie kobiece rzeczywistości połączone wspólnym odczuwaniem.

23-letnia Delphine (Izïa Higelin) pochodzi z francuskiej prowincji, gdzie wspólnie z rodzicami prowadzi gospodarstwo, jednak w pewnym momencie (zwłaszcza po rozstaniu z tutejszą dziewczyną) przestaje jej to wystarczać i postanawia wyruszyć za szczęściem i życiem na własny rachunek do Paryża.

Tam poznaje 35-letnią nauczycielkę języka hiszpańskiego Carole (Cècile De France), która zachęca ją do przynależenia do ruchu feministycznego, koncentrującego działania na otrzymaniu praw do legalnego wykonywania aborcji i stosowania antykoncepcji.

Panie bardzo się do siebie zbliżają (uczęszczają razem nie tylko na spotkania ruchu, ale coraz częściej spotykają się na osobności), bowiem łączą je podobne pragnienia i poglądy: chcą być aktywne, chcą działać, wprowadzić istotne dla żeńskiego rodu zmiany, ale też kochać bez względu na płeć, w efekcie niezależna i pogodna Carole  wdaje się w płomienny, ale pełen subtelności romans z mniej pewną siebie oraz podatną na opinię pozostałych Delphine.

Niestety ta sielanka nie trwa zbyt długo, ponieważ ojciec Delphine dostaje wylewu i w wyniku ciężkich powikłań nie może dalej prowadzić gospodarstwa, stąd dziewczyna postanawia wrócić na wioskę, by pomagać matce Monique (Noémie Lvovsky) w codziennych czynnościach.

W tym czasie stęskniona Carole porzuca życie w mieście, odchodzi od skrajnego prawicowca Manuela (Benjamin Bellecour) i wyjeżdża w dal za ukochaną, która, jak się okazuje, ukrywa swoją orientację przed najbliższą rodziną oraz anachroniczną społecznością.

Początkowo kobiety sekretnie napawają się sobą, aczkolwiek na dłuższą metę takie zaczajanie je unieszczęśliwia, a gdy już prawda wychodzi na jaw wzburzona rodzicielka wypędza oszołomioną i jeszcze zdeterminowaną do walki o miłość Carol, która namawia wybrankę do wspólnego wyjazdu.

Niestety zalękniona Delphine tuż przed wkroczeniem do pociągu się wycofuje, zostawiając na peronie zrozpaczoną Carole.

Po latach, dokładnie w 1976 roku, Carole, która na ten moment jest w pięknej relacji z inną partnerką, do tego ruch wyzwolenia kobiet ma na koncie liczne osiągnięcia, otrzymuje od dawnej kochanki list, w którym tamta oznajmia, że w pełni się zaakceptowała, dojrzała i w końcu zawalczyła o siebie, opuszczając rodzinne gniazdo i zakładając prywatną farmę na południu Francji. Dephine wyraża także żal, że zabrakło jej wtedy odwagi, jednocześnie cieszy, że zrozumiała, iż w życiu nie można się cofać, lecz trzeba iść do przodu – kobietom nie udało się zatem stworzyć związku, ale każda z nich jest na swój sposób szczęśliwa.

 

Kocham ją. Kocham ją jak głupia. Nie myślałam, że kogoś tak pokocham.

 

źródło ilustracji: https://www.myfrenchfilmfestival.com/pl/newsitem?newsitem=14569

2. „Lilja 4-ever”, reż. Lukas Modysson – to przejmująca historia 16-letniej Lilji (Oksana Akinshina), zamieszkującej ponure, obskurne, poradzieckie, estońskie osiedle, które nie roztacza przed nią żadnych perspektyw, więc kiedy matka (Lyubiv Agapova) informuje ją, że razem z nowym partnerem wyjeżdżają do USA dziewczyna wprost nie posiada się z radości, bowiem ma nadzieję na wyrwanie z nędzy oraz beznadziei – po prostu ma nadzieję na lepsze życie.

Niestety rodzicielka zmienia zdanie i postanawia najpierw wyemigrować z Sergeiem (Tõnu Kark), a dopiero w dalszej kolejności sprowadzić córkę do siebie – tak się jednak nie dzieje, bo wraz z upływem czasu wyrzeka się Lilji – nie chce być prawnym opiekunem, bo była niechcianym dzieckiem (jeśli chodzi o ojca to nigdy go nie poznała – był wojskowym: wdał się w krótki romans z matką, potem wrócił do Moskwy i już nigdy się nie odezwał), co więcej, ciotka, która miała sprawować nad nią pieczę, przejmuje mieszkanie, wypędzając siostrzenicę do syfiastego lokum – w ten oto sposób nastolatka zostaje zupełnie sama: bez rodziców, bez mieszkania i bez jakichkolwiek środków finansowych (doskonale obrazuje to scena, gdy grzęźnie w błocie).

Rezygnacja, nędza i zagubienie sprawiają, że dziewczyna, razem z młodszym, pobitym i wypędzonym z domu Volodiją (Artyom Bogucharsky), zaczyna opuszczać lekcje, bezcelowo szwendać po okolicy, ostro imprezować, wąchać klej, topić smutki w alkoholu, a w końcu prostytuować za pieniądze.

Światełko w tunelu pojawia się, gdy w jednym z klubów poznaje interesującego, szarmanckiego Andrieja (Pavel Ponomayrov), który roztacza nad zagubionym, poranionym i osamotnionym dziewczęciem opiekę, mocno ją w sobie rozkochując, do tego obiecuje znaleźć porządną pracę w Szwecji.

Tymczasem prawda okazuje się okrutna, ponieważ mężczyzna zmienia jej tożsamość, wywozi za granice i odsprzedaje do domu publicznego, gdzie notorycznie jest bita i gwałcona.

Ludzka bezwzględność, cynizm, wszechogarniająca brzydota, odarcie z godności, cierpienie, zerowe wsparcie i zerowe możliwości popychają niezwykle wrażliwą bohaterkę do samobójstwa, które wydaje się w tej sytuacji jedyną szansą na wyzwolenie.

 

Ten świat wcale nie jest taki wspaniały.

 

źródło ilustracji: http://zblogowani.pl/wpis/41095/lilja-4-ever-2002

3. „Kobiety i XX wiek”, reż. Mike Mills – to dramat, który rozpoczyna się stanięciem w płomieniach starego Forda Galaxy (to wina elektryki), należącego do 55-letniej Dorothey Fields (Annette Bening).

Kobieta mieszka z synem w dużym lokum w Santa Barbara, gdzie przyjmuje najemców – na tę chwilę bytuje tam artystyczna, otwarta na nowości, osobliwa dusza Abigail „Abbie” Porter (Greta Gerwig), która zmaga się z nowotworem szyjki macicy oraz William (Billy Crudup) –  mechanik samochodowy, „złota rączka”.

Dorothea jest raczej zamkniętą w sobie domatorką (nie lubi mówić o sobie i swoich odczuciach), ale niezupełnie stroni od towarzystwa – uwielbia palić papierosy i sprawdzać notowania akcji giełdowych. Urodziła chłopaka dopiero w wieku 40 lat (wcześniej próbowała zostać pilotem) i to późne oraz samotne macierzyństwo (mąż zażądał rozwodu i wrócił na wschód; ostatnia bliskość, jaką dzieciak od niego poczuł, miała miejsce w 1974 roku, kiedy kupił mu okulary lustrzanki) sprawia, że nie potrafi nadążyć za zbyt błyskawicznymi zmianami zachodzącymi w ludziach i świecie XX wieku, bowiem jak sama stwierdza: życie jest wspaniałe i nieprzeniknione.

W związku z potęgującymi się obawami o przyszłość dorastającego, czasem ulegającego powszechnej głupocie, zbuntowanego, wychowującego bez męskiego wzorca, jednakże dość rozsądnego i dojrzałego Jamiego (Jucas Lade Zumann), którego z każdym dniem zna coraz mniej, postanawia poprosić o pomoc przedstawicielki dwóch różnych pokoleń: jego rówieśniczkę, sympatię, zarazem przyjaciółkę Julie (Elle Fanning) oraz młodszą od siebie, ale starszą od nastolatki „Abbie” – pierwsza jest dość zakompleksioną, „autodestrukcyjną”, „stukniętą”, przytłoczoną przez matkę terapeutkę, seksualnie wyzwoloną osobowością depresyjną, z kolei druga zaznajamia go z feminizmem, fotografią, używkami, koncertami i punkiem (bo ładna muzyka tuszuje prawdę o niesprawiedliwości i zepsuciu społeczeństwa (…) to ciekawe, gdy pasja jest większa niż środki do jej wyrażania – wytwarza się surowa energia).

Dorothea tak naprawdę jest wspaniałym, troskliwym, ale ciut zagubionym w natłoku przeobrażeń i młodzieńczych hormonów rodzicem, który pragnie, by jego dziecko było szczęśliwe, stąd ten desperacki krok, który ostatecznie okazuje się niepotrzebny, bo Jamie po pierwsze zaczyna myśleć, że mama ma go dosyć, po drugie chyba znacznie lepiej ogarnia te wszystkie transformacje, a po trzecie uważa, że przecież było w porządku tylko we dwoje.

 

Dlaczego pasuje ci smutek i samotność?

 

źródło ilustracji: https://film.org.pl/a/ranking/5-filmow-w-klimacie-lady-bird-dojrzewanie-na-ekranie-151749/2/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Film. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *