Błękitne tulipany

Stoję pośród fal rozgrzywionych –

szmaragd wody zamąca półkrok.

Senny wbijam w ocean wzrok.

Wachlarz tęsknot rozkładam omglonych;

na ich grzbietach przysiada zmrok.

Głuchą ciszą wypełnię szawłok,

by rozkrzyczeć w gorączkach tłumionych!

by rozpętać niebieski amok!

 

Tulipany zedrę z nieb błękitu –

wierzch ozdobię kryształem Albitu.

 

Błogim szałem powiewa Dusza.

Jako syren lubieżne westchnienie.

Jak łabędzich szyj wdzięczne drżenie.

Sypkie włosy oplata głusza.

Noc zapada – na tafli półcienie,

na nadgarstku perłowe wylśnienie,

pod kolanem krwi w żyłach tętnienie.

Lubię myśli żarliwych skłócenie.

Czerń nadzieję drapieżnie poddusza.

Krajobrazem póługaśmy łaknienie.

Dźwięk oddechu niech wzmoże pragnienie.

Raz wiatr łapię, raz się zawierusza.

To jest chcenie i słodkie niechcenie.

Dłoń zanurzę w chabrze pióropusza,

by czuć sztuki i zmysłów scalenie.

 

(autor: Ja)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Moje wiersze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *