„Przebiegła i pełna wyobraźni. Najwyraźniej nie znała granic moralnych” – „Ta dziewczyna” autorstwa Michelle Frances

Noce senne-bezsenne: senne, bo niby przespane, bezsenne, bo niespokojne, więc ten sen pozorny. Niezrozumienie. Udręczenie. Oddech znacznie cięższy, przytłoczony wspomnieniami i dezaprobatą – tak jakbym wciągała zbyt gęste powietrze: jak lepkie, surowe ciasto pozbawione pęcherzyków, jak przegotowany budyń.

Nie potrafię mieć miłych snów – wrażenia tym większe, że czuję ich zapach, mogę ich dotknąć.

Wierze, nie wierze, w Duszy mam chaos okrutny. Tęsknota nie do opanowania, tylko do pozornego wyciszenia, gdy zahamuje się myśli. Ból.

Cisza, której nie da się przerwać.

Świat roztrzaskany na milion kawałków – posklejany już zawsze ma ślady posklejania.

I najgorsze, że słońce świeci jak świeciło, że kwiaty kwitną, a wiatr wieje w swoją stronę – ja zawsze w przeciwnym kierunku.

Obcięłam różom główki i ułożyłam na wodzie.

Wypełniłam fioletowy kielich czerwonym winem.

Przeczytałam thriller psychologiczny „Ta dziewczyna” autorstwa Michelle Frances – spodziewałam się takiego zakończenia, bo czego można oczekiwać po bezgranicznym uwielbieniu pieniędzy, zaślepieniu, kłamstwach, pokrzywionej sprawiedliwości, naiwniactwie, matczynej zaborczości i pragnieniu zemsty? DRAMATU, jednego wielkiego dramatu na własne życzenie.

Laura Cavendish jest dobrze zarabiającą producentką filmową. Na co dzień mieszka w pięknym domu w Kensington z bajkowym ogrodem i podziemnym basenem, ale dla wytchnienia posiada jeszcze we Francji willę w stylu prowansalskim, z której z tarasu rozpościera się widok na półwysep Saint-Tropez. Kobietę łączy z synem Danielem mocna, nawet podchodząca pod toksyczną więź, co zapewne ma źródło w tym, że po pierwsze jest osamotniona w małżeństwie (mąż Howard, partner w dużej firmie księgowej, od lat zdradza ją z Marianne, czego w zasadzie nie ukrywa), a po drugie przed przyjściem na świat chłopaka urodziła córkę Rose, która, mając zaledwie tydzień, zmarła na paciorkowce grupy B; po tej tragedii obiecała sobie, że kolejne dziecko otoczy specjalną opieką. Daniel to inteligentny, przystojny, skromny, niezepsuty, ale niefrasobliwy 23-latek (oczywiście jest rozpieszczony, wszakże nie snobistyczny, wyzbyty podejrzliwości i krętactwa, raczej dobroduszny, łatwowierny i podatny na manipulacje), który ukończył medycynę w Cambridge, ponieważ pragnie zostać kardiologiem. Młody mężczyzna obecnie wybiera się do szpitala na staż, do tego podjął decyzję o wyprowadzce, w związku z tym, nieograniczony finansami, wybiera się do pobliskiej agencji nieruchomości, gdzie poznaje skrępowaną biedą (pochodzi z ubogiej dzielnicy, wcześnie straciła ojca, wstydzi się za prostą, pracującą w supermarkecie matkę Wendy), uroczą, niemniej jednak wyrachowaną intrygantkę Cherry Laine, dla której staje się przepustką do utęsknionej, kosztownej, obfitującej w wygody i bogactwa rzeczywistości – odtąd między jego nieufną i zaborczą matką, a przebiegłą i zdeterminowaną ukochaną rozpoczyna się prawdziwa, nie znająca granic moralnych wojna.

Bo każda z nich, nie zważając na użyte środki, dąży do zwycięstwa.

„Ta dziewczyna” to debiut literacki autorki – według mnie debiut udany, ale bardziej w kierunku powieści obyczajowej o skomplikowanych relacjach interpersonalnych z elementami thrillera, a nie thrillera jak zaświadcza tekst na okładce. Historia jest zgrabnie utkana, dialogi oraz opisy proste, ale ciekawe, stąd książkę, mimo 414 stron (Wydawnictwo Albatros) czyta się błyskawicznie, jednak brakuje mi tu mroku, obsesji, napięcia i zaskoczenia, bo w zasadzie wszystkiego można się domyślić, do tego bohaterowie są czarno-biali, przewidywalni. Najbardziej podoba mi się ukazanie konkretnego zdarzenia z różnych perspektyw, a najbardziej przeraża mnie świadomość, że tak się faktycznie w życiu dzieje, że ludzie tak potrafią, bo chcą, i tak właśnie czynią.

Tak mi się jakoś skojarzyło

źródło: https://www.youtube.com/watch?v=F7PzYXfuCe4

Wiążę jedwabne sznurowadła 
I diamentowy wkładam frak 
Te krwią znaczone prześcieradła 
Na waszej hańby wieszam znak 
Niechże wam szybko wiosny lecą 
Moja prześliczna bando hien
Obracam w palcach złoty pieniądz 
I przeraźliwie nudzę się.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura, Literatura i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *