„Łatwo przywyknąć do chłodu i mroku. Człowiek znoszący je wystarczająco długo zdoła pogodzić się ze wszystkim” – „Histeryczki” autorstwa Roxane Gay

Cała spowiłam się nocą; nocą chłodną i bezgwiezdną, nocą, w której księżyc skrył się za woalką z mgły. Nie muszę chcieć nic.

Patrzę obłąkańczym wzrokiem na ten krajobraz w mroku pogrążony – szukam wytchnienia, bo w środku jestem zatłoczona.

Nie ma wiatru, więc tylko mój oddech porusza ukruszonymi liśćmi – drżą z zachwytu i przerażenia.

Pachnie niepewnością jutra.

Ludzkie Dusze tak pełne niepokoju.

Ludzkie serca krwawiące.

Ludzkie umysły grzeszne i szalone.

Kobiety, które potrafią więcej.

Kobiety stłumione i upozorowane.

Matki. Kochanki. Żony. Siostry. Córki. Sąsiadki. Artystki. Furiatki. Marzycielki. Zabójczynie. Drapieżnice. Mścicielki.

Spełnione i nie.

Doświadczające.

Wszystkie piękne.

Niedoceniane.

Uwielbiane.

Kochające na zabój i na zabój nienawidzące.

Wrażliwe Mocarki.

Pamiętliwe zawsze.

Przypadkiem natrafiłam na książkę „Histeryczki” autorstwa Roxane Gay, którą przeczytałam w nikłym blasku świecy, aromatyzującej przestrzeń pokoju drzewem i kandyzowanymi skórkami. Czytałam w półmroku, by nie popsuć atmosfery, bo tam ciemność jest nieograniczona: lepka, zimna i zatrważająca. Niewidzialny ból sączy się wszystkimi porami – nieproszony, lecz wtłoczony brutalnie.

Lubię takie przypadki, bowiem ta pozycja aż kipi od emocji: jest odważna, pikantna i frustrująca.

Są tu kobiety poniżane, odrzucane oraz krzywdzone – okaleczone już do końca swoich dni, zdeformowane drugim człowiekiem, jednak odważne.

Porwane, przetrzymywane i wielokrotnie gwałcone przez zwyrodniałą gnidę z ciężarówki pomalowanej w rozgwieżdżone niebo siostry, „biała dziewczyna z czarnym tyłkiem” zhańbiona przez Williama Livingstona III oraz dziewczyna zbiorowo zgwałcona w sekretnej leśnej kryjówce przez własnego chłopaka i stado jego dyszących, śmierdzących kwaśno i metalicznie kolegów. Przerzucana od jednego do drugiego bliźniaka mężatka, która z przyjemnością zanurza się w kłamstwie, bo mąż jest agresywny, a brat dotyka ją z jakąś zgnębioną łagodnością. Marcy wtłoczona w próżność, kult bogactwa i szczupłości. Porzucana przez każdego Bianca i seksualnie wykorzystywana gruba oraz brzydka Milly. Pierworodna ciągnięta przez ojca pod pozorem łowienia ryb do przyczepy kochanki i te, które miały tatków pijaków. Romansująca z księdzem Rebeka. Mąż sugerujący związek otwarty, zdradzana, bo krucha, osobliwa i widząca więcej połowica, przed którą nazbyt trzeba się wysilać oraz wzajemnie zdradzające się małżeństwo. Matki, które straciły dzieci, co to chodzą po pięknych oraz pustych domach i na nowo uczą się oddychać i córki przez te matki znieważane.

Najbardziej porusza udawanie i niezrozumienie – wydumana siła i społeczna nonszalancja, ale ta siła choć fasadowa, to z zewnątrz szpachluje, zatem nie pozwala upaść, lecz pcha do przodu z podniesioną głową, mimo że w głębi broczy w rozpaczy.

Po tym co przeszyły nie ugną się nigdy, choćby ktoś błagał o litość i przebaczenie.

Zawsze będą potrafiły wyliczyć wszystkie urazy, bo nienawidzą swoich oprawców, a przez nich nierzadko samych siebie.

To trudna i szczera książka.

Jest to zbiór 21 opowiadań, liczących w sumie 262 strony (Wydawnictwo Poradnia K.), a prezentują się one następująco:

Pójdę za tobą 

Siostra była moją jedyną ostoją, cała reszta straciła sens.

Moje ciało stało się niczym (…) stanęłam w kącie – chciałam zawinąć nas w ściany.

Zamknął nasz świat w kilku ślepych pokojach tego domu, w całości wypełnionym nim samym.

Woda, cały jej ciężar 

Nie mógł znieść wilgotnej zgnilizny, którą za sobą ciągnęła. To było za wiele, to nieustanne kapanie, ten wszechobecny rozkład.

Znamię Kaina 

Będąc razem i przeżywając coś wspólnie, są najcudowniejsi. Liczba dwa daje im poczucie bezpieczeństwa.

Histeryczki 

Kiedy usiadła przy kuchennym stole i zaczęła się przypatrywać, jak matka dezynfekuje ranę alkoholem, niczego nie pragnęła bardziej, niż ją rozdrapać i sprawdzić, ile potrafi sobie zadać bólu.

Są miejsca dla ludzi, którzy mają sekrety. A ona ma sekrety. Tyle sekretów, że czasem grozi jej, że się nimi zadławi. Chadza do miejsc dla ludzi z sekretami i czeka.

Jest coś takiego w ciałach wystawionych na wieczny spoczynek: szeroko otwarte oczy, posiniałe wargi, sztywne kończyny, chłodna skóra. Można powiedzieć, że wreszcie zaznały spokoju.

Floryda 

W Naples wszystkie kobiety wyglądały tak samo: szczupłe, opalone, z twarzami wystruganymi przez jednego chirurga i zapadniętymi od bezlitosnej głodówki. Na dość pełną sylwetkę Marcy gapiły się z obrzydzeniem lub zazdrością, a może czymś pośrednim. Wieczorami Marcy zamartwiała się swoją pupą i udami, a mąż powtarzał nieodmiennie: Skarbie, jesteś idealna. Wtedy czerwieniała z złości, bo robił to tak odruchowo, że wręcz obraźliwie.

Uśmiechała się uprzejmie, bo rozumiała tych ludzi i mechanizm, który pozwalał im istnieć tylko wobec innych.

La Negra Blanca 

(…) więc tylko wyciągnie rękę i pokona dzielący ich dystans. Z nadzieją, że to wystarczy.

Dziecinna rączka 

Uśmiecham się i proszę, żeby nienawidził mnie mocniej. Robi to, aż spomiędzy ud rozpływa mi się przyjemna obolałość, a głową uderzam o zagłówek. Teraz jestem.

Północ 

Mam słabość do uroczych facetów, którzy powracają w błyskotliwym stylu.

Irytacja ma gorzki smak.

Niszczenie ma ogromny urok.

Jak 

Mieszka na północy, gdzie gwiazdy mają sens.

Miały ten moment dobrze przećwiczony, lecz gdy nadszedł, uświadomiły sobie, że po tych wszystkich latach i wszystkich niegodziwościach nie zostało już nic do powiedzenia.

Siedzieli nieporuszeni, na wstrzymanym oddechu, wpatrzeni wprost przed siebie.

Requiem dla kryształowego serca 

Ten, który rzuca kamieniem, człowiek dobry, choć niedoskonały i skłonny sobie pofolgować, poznał swoją żonę na plaży, po burzy z piorunami, która rozpętała się tej nocy, gdy niebo oparło się ciemnościom, choć wciąż świeciły na nim gwiazdy. W pierwszej chwili dostrzegł tylko nieznaczną bruzdę, jaką wyżłobiło w piasku jej ciało. Podszedł bliżej, bardzo ostrożnie – i wtedy ją ujrzał: ciało skąpane w świetle księżyca, jasno błyszczące oczy. Zakochał się z miejsca, niezdolny uwierzyć w to, co przed nim leżało. Jej piękno, tak zagadkowe i hipnotyzujące, przebiło mu się przez skórę, przesączyło do krwi i ciasno oplotło wokół serca.

Nie myślał, jak to będzie: kochać kryształową kobietę.

W przypadku śmierci mojego ojca 

Nie kochał chyba nawet mnie, ale uwielbiał nas unieszczęśliwiać i dręczyć swoją obecnością.

Dotknąć dna 

Cieszył mnie ten poranny rytm i poczucie, że jestem do czegoś przydatna.

Nie mogłam wytrzymać w domu, w którym nie było powietrza.

Zły ksiądz 

Decyzja o wstąpieniu do seminarium i przyjęciu święceń kapłańskich nikogo nie zaskoczyła bardziej niż samego Michaela Patricka Minty’ego. Przekonywał sam siebie, że to proste życie: nie trzeba za dużo myśleć i nie trzeba zabezpieczać niczyjego bytu. Nie żeby Mickey Minty nie był w stanie wziąć za nic odpowiedzialności, jednak biorąc pod uwagę oczekiwania matki, brakowało mu siły na więcej. Miał swoich parafian, ale koniec końców zawsze mógł się zamknąć na plebanii, nie musząc troszczyć się o nikogo poza sobą. Było to jakąś pociechą i pozwalało lepiej znosić rygory kapłaństwa. Mickey Minty nie lubił słuchać. Ludzkie głosy, wysokie i rozhisteryzowane, lub przeciwnie, niskie i bojaźliwe, czy w ogóle jakiekolwiek głosy, drażniły go i przyprawiały o mdłości. Niekiedy wysłuchiwał tylu słów opisujących z detalami tyle grzechów, żalów, nadziei, pragnień i potrzeb, że gorące fontanny kwasu aż paliły go w gardle, gdy skryty w konfesjonale wiercił się nieswojo w trakcie szczególnie długiej litanii ludzkich ułomności. Obowiązek troskliwego niesienia pociechy i odpuszczania win –  to było zwyczajnie za wiele. Jeszcze gorsze było to pełne wiary wyczekiwanie jego odpowiedzi, pilne nadstawianie ucha i gorliwe odprawianie zadanej pokuty. Nie znosił tej ich wiary. Wiary, że pokaże im drogę, i wiary, że o ich wiarę będzie walczył. Wiary, że to wszystko ma sens, i wiary, że jest coś większego od nich samych. Mickey Minty sam miał tej wiary na lekarstwo, więc swoich parafian zwyczajnie okłamywał, i to tak brawurowo, że chociaż był niewierzący, obawiał się o swoją duszę śmiertelnie.

Jestem złym człowiekiem.

Związek otwarty 

Dyskutujemy właśnie zażarcie, czy jogurt może się przeterminować, kiedy mąż proponuje, żebyśmy zostali razem, ale spotykali się z innymi. Twierdzi, że ciekawi go pomysł związku otwartego.

Uprzejmie odmawiam i powtarzam, że nie jestem skłonna otwierać swojej połowy małżeństwa.

Poklepanie 

Kiedy zaczynałam pierwszą klasę, mama odprowadziła mnie na rozpoczęcie roku szkolnego. Stanęłyśmy u podnóża wielkich ceglanych schodów wiodących do szkoły, kiedy ujęła mnie za rękę.– Niech no na ciebie popatrzę. – Po czym pośliniła kciuk i przygładziła mi nim brwi. Poprawiła mi rąbek sweterka. Kazała stać nieruchomo. Poczułam zapach jej perfum i nabrałam nadziei, że zostanie ze mną przez cały dzień. I wtedy powiedziała: –Zakoleguj się z najbrzydszymi dziećmi z klasy. Z tymi najbardziej samotnymi, zdanymi tylko na siebie. Nie znajdziesz lepszych przyjaciół, a przy okazji podniesiesz sobie samoocenę. Po czym poklepała mnie po głowie i popchnęła na przód.

Atuty 

Milly jest gruba i brzydka, ale nieźle obciąga, więc rzadko nie ma z kim pójść do łóżka, co nie znaczy, że nie jest samotna. Ma ładną buzię, ale to bez znaczenia, bo jest gruba.

Ledwie pamiętała, co to za uczucie: naprawdę pragnąć mężczyzny.

Nic nie czuła, ale perfekcyjnie wzbudzała w facetach przekonanie, że jest inaczej. Czasami prawie sama w to wierzyła.

Wie, jak trudno zmienić świat. Kiedyś spróbowała, ale zdążyła zmądrzeć.

Gęstość kości 

Potrzebuję tych chwil, by pamiętać, za co go kocham, nawet gdy go nienawidzę.

Jestem nożem 

Wiara mojego męża jest krucha. Moja mnie opuściła.

Ofiara ciemności 

To było mroczne i obrzydliwe: obserwować chciwość w przebraniu dobroci.

Obsesja trwa tak długo, jak długo ma się czym karmić.

Gdy ktoś zostanie zainfekowany jakąś szaloną myślą, niewiele można zrobić, by go od niej uwolnić.

Słowa nie napełniają wiarą niewiernych.

Zbrataliśmy się z zimnem i ciemnością, właśnie tak. Nauczyliśmy się kochać inne światło: nocne, bladoniebieskie. W księżycowym blasku świat wydawał się czystszy. Oswojenie z jego mroczną erą było jedynym sposobem na odnalezienie szczęścia. Tym, czego pragnęliśmy jeszcze mocniej niż słońca, była odrobina pokoju, który dałoby się nieść w sercach i rękach.

Rzeczy szlachetne 

Duma robi zabawne rzeczy z czasem. A głupia duma jest jeszcze gorsza.

Cudzy bogowie 

Jesteś radością mojego życia. Jestem jednym wielkim chaosem, ale będę radością twojego (…) Potrafisz mnie przejrzeć dotykiem, przedrzeć się przez brzydotę, którą noszę pod skórą, sprawiasz, że czuję, nie pozwalasz się rozpaść, umieszczasz moją skórę z powrotem na właściwym miejscu.

* w naczyniu dynia zapiekana pod owsianą kruszonką

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Literatura, Literatura i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *